FANDOM



Drugi odcinek sezonu 1 z serii Opowieści Klejnotów stworzony przez Esterwę

NIE EDYTOWAĆ

Fabuła

Był poranek. Emerald wciąż goiła swe rany i siły, po ostatnim, lekkim pęknięciu. Ametyst leżała obok niej. Właściwie, to jeszcze spała. Granat natomiast pilnowała Stevena, który smażył jajecznicę na śniadanie. O dziwo cisza była głęboka. Z daleka było słychać skwierczenie kiełbasy położonej na rozgrzanej patelni z olejem. Chłopak był widocznie zachwycony tym, iż przygotowuje obiad z Granat. Zwykle siedziała i obserwowała, jakby nie była niczym zainteresowana. Nagle jednak z teleportu zaczęło wydobywać się światło. Steven natychmiast rzucił wszystko i podbiegł do magicznej struktury. Fuzja czuła się niczym matka i zniżyła ogień za chłopaka, po czym również podeszła do teleportu. To samo postanowiła Ametyst, tyle że mniej chętnie. Jedynie Emerald leżała wpół nieprzytomna na kanapie. Od bardzo dawna nie widziała teleportu i nie była pewna, czy to on.
Steven zbliżał się coraz bardziej i bardziej, aż gdy podszedł za blisko Granat chwyciła go za kołnierz przyciągając do siebie. Nie było to delikatne przyciągnięcie, a wręcz szarpnięcie
-Wybacz Steven- przeprosiła po chwili fuzja wyraźnie kłócąc się ze sobą -Nie powinieneś tak blisko podchodzić. To zbyt niebezpieczne- dodała po chwili
-Komuś się Rubin buntuje! Ahaha- zaśmiała się Ametyst, jednakże po chwili przestała ujrzawszy powagę Granat. Nagle ciszę przerwała Perła, która wręcz wypadła z teleportu. Po chwili Morska odpowiedniczka wyłoniła się, również bardzo pobita i osłabiona, została wyrzucona około 3 metry od magicznej struktury.
-Perło!- wykrzyknął zaniepokojony chłopak i podbiegł wpierw do Perły, a następnie sprawdził co gra u Morskiej Perły. Drużyna nic nie powiedziała, a jedynie pomogła obu klejnotom usiąść. Po chwili jednak Perła ujrzawszy Emerald zerwała się
-Kto to jest?! Nie było nas tydzień,a już znaleźliście naszego zastępcę?- spytała zawiedziona Perła
-Ależ skąd- odparła Granat -Rozbiła się w wodzie. Musieliśmy jej pomóc- dodała po chwili
-No tak, ale jeśli jest niebezpieczna?- spytała po chwili Perła
-Jest- powiedziała Ametyst nie mogąc się powstrzymać
-Musimy się jej pozbyć
-Nie!- krzyknął Steven próbując zatrzymać Perłę. Po chwili jednak zamilkł gdyż Emerald poruszyła się. Wtem biały klejnot wyciągnął włócznię resztką sił i wycelował nią wprost w nieprzytomną dziewczynę
-Rusza się! Steven, odejdź!- krzyknęła. Po chwili jednak schowała broń i opadła z sił. O dziwo miała gorączkę, więc Granat nakazała Ametyst przynieść lód. Tak więc zrobiła. Fuzja kazała im wszystkim odpocząć
Następnego dnia wydawało się, że wszystko wróciło do normy. Morska Perła wstała wcześnie rano i zaczęła dyskusję z Emerald, która postanowiła jej wszystko wyjaśnić. Bardzo sobie zaufały- morski klejnot nazwał nawet zielony klejnot mianem siostry, gdyż od razu poczuły silną więź, jakby znały się od bardzo dawna. 
W końcu wstała cała Drużyna. Steven nie zastanawiając się podbiegł do Perły i zaczął wypytywać o szczegóły
-Cóż, chyba możemy im powiedzieć- Morska Perła przytaknęła. Natomiast jej zwykła odpowiedniczka chrząknęła. -A więc zaczęło się od tego, że my obie dotarłyśmy teleportem w inne miejsce niż planowałyśmy...
Obie z hukiem uderzyłyśmy o twardą Ziemię. Była bowiem spowita skałami. Morska Perła rozejrzała się nerwowo po czym spytała, czy to aby na pewno to miejsce. Niestety, okazało się że się zgubiłyśmy, a teleport był magicznym cudem umieszczony w powietrzu. Prawdopodobnie opierał się o szklane filary. Ruszyłyśmy więc. Po drodze napotkałyśmy klejnot- Rubin. Nie wiadomo co on tam robił, lecz nie chciał walczyć. Wręcz czegoś się bał, uciekał. W końcu Morska Perła chwyciła go za kołnierz i kazała mówić. Wtem Rubin wyjaśnił, że grasuje tam potężny klejnot, który zniszczy każdego, kogo spotka. To dlatego było tam tak cicho i pusto- każdy kto przeżył ukrywał się. Nic dziwnego. W końcu w każdej chwili mogli umrzeć. Nagle jednak Rubin wyjaśnił, co on tam robił. Jak się okazało chciał dołączyć do ruchu oporu, który planował tego potwora zniszczyć. Obie nakazałyśmy się do niego zaprowadzić. Tak więc nieznajomy klejnot postąpił. Kazał jednak wołać na siebie Roderli. Podróż trwała długo, bowiem musieliśmy stawiać stopy ostrożnie. Na szczęście Perły są w tym doskonałe. Gorzej z Rubinami. Kiedy dotarłyśmy na miejsce Rubin wskazał jakby zwykłą skałę. Wyjaśnił, że to tu. Obie ruszyłyśmy niepewnie. Nagle pod naszymi stopami zapadł się grunt. Myślałyśmy, że to pułapka, jednakże naszym oczom ukazał się mały, pół-klejnot. Ubrany był w różowy, wojskowy strój a mierzył do nas z karabinu o tym samym kolorze. Jego różowe, jasne oczy świeciły się. Widać, że był gotowy aby strzelać. Uspokoiłam jednak nieznajomą i wyjaśniłam wszystko. Ta zastanawiała się przez chwilę po czym cofnęła broń do klejnotu. Trochę zaskoczył nas fakt, że istnieje tam pół klejnot. Wtedy Morska Perła dopytała się nieco i jak się okazało kiedyś znajdowała się na Ziemi. Mówiła, że nie opuści jednak tamtej planety, póki nie pokona zła i nie ochroni swoich ludzi. 
-Co było dalej?- spytał zniecierpliwiony Steven
-Walczyliśmy wszyscy z całych sił. Aż trud uwierzyć jak mało zdolnych do walki ich tam było...
-To czemu walczyliście?- spytała kpiąco Ametyst
-Nie mieliśmy wyboru- wtrąciła Morska Perła- Potwór wparował do ich bazy. Ich szefowa kazała nas teleportować.
-Sama nie zdążyła- dodała po chwili Perła
-A co z resztą?- spytał chłopak. Obie Perły jedynie spojrzały smutnym wzrokiem na niego. Wtem zrozumiał. Zapadła cisza.
KONIEC

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki