FANDOM


Ten dzień wydawał się mieszkańcom Homeworld zupełnie zwyczajny. Żółty Diament kontrolowała prace klejnotów. Właśnie słuchała Perły, opowiadającej jej o przebiegu szkolenia Kwarców. Nagle usłyszała wołanie chórem grupki klejnotów. Nie udało jej się zrozumieć całego zdania, ale wychwyciła dwa najwyraźniejsze słowa.

Drużyna Zachodu.

- Na co jeszcze czekacie?! - wykrzyknął Diament widząc grupkę klejnotów w bojowych pozach, stających w wejściu.

Wojownicy służący władzom Homeworld pognali w stronę intruzów. Klejnoty rozproszyły się. Rozpoczęła się walka.

Dla YciKici Odcinek.png

świetna ilustracje od Domka

Tanzanit biegła blisko ściany. Raz dlatego, że wrogowie nie mogli jej tam otoczyć, a dwa, bo Luna opowiadała jej, że gdzieś tam znajdzie wejście do korytarza, którym dojdzie na "lotnisko", jak nazwaliby to ludzie. Biorąc pod uwagę to, że ma małe szanse w starciu malutkich sztyletów z młotami, toporami i innymi wielkimi tego typu rzeczami, trzymała ostrza w pogotowiu, by wysłać je w stronę przeciwnika, zanim ten się zbliży.

Moonie parowała kolejne ciosy przeciwnika. Walczyła jak zawsze ze spokojem. Zastanawiała się, jak walczyłaby teraz, gdyby była dużo młodsza. Wtedy być może czułaby lekko cień entuzjazmu, teraz jednak, po tylu latach życia, choć można by powiedzieć, że to taka "ważna" walka, nie robiła na niej wrażenia. W pewnym momencie błyskawicznie spostrzegła, że wróg ma odsłoniętą górną część tułowia i zadała cios. Miecz przebił ciało przeciwnika na wylot i po chwili klejnot "puffnął".

W tym czasie Musgrawit walczyła z Ametystem. Fioletowy Kwarc szarżował na klejnot z kosą. Unikała jego ataków skokami, odchyleniami i krokami wręcz "tanecznymi". Gdy nie patrzyła, inny klejnot bojowy podszedł do niej od tyłu. W ostatniej chwili coś podpowiedziało jej, że ktoś się zbliża. Odwróciła się i zanim tamten zareagował, machnęła bronią. W tym czasie ponowił atak Ametyst. Musgrawit "złapała" odpowiedni moment i zadała mu cios ostrzem kosy, gdy akurat skończył szarżę.

Kamień Słoneczny sprawnie wymachiwała bronią. Swoją obręczą związała jeden z atakujących ją kwarców. Wnet zza jej pleców ukazał się kwarc z toporem, który chciał zaatakować ją z zaskoczenia, lecz mu się to nie udało. Uderzyła go z łokcia w brzuch, następnie chwyciła swoje ostrze i zamachnęła się w jej stronę z całej siły pozbawiając klejnot fizycznej formy oraz rzucając uwięzionego przeciwnika z całej siły o ścianę. Gdy zobaczyła kolejne klejnoty kierujące się w jej kierunku, zrezygnowała ze swojej broni i ukształtowała kryształowe ostrza na rękach.

Niebieska wstęga oplatała przeciwnika Akwamaryn. Wyczuła ona, że ktoś inny się do niej zbliża. Zacisnęła mocno szarfę tak, że klejnot stracił formę. Odwróciła się i już miała zaatakować, gdy spostrzegła, że osobą, która się do niej skradała, była Pomarańczowa Perła.

- Widziałaś Lunę?! - krzyknęła, w całym tym chaosie, nawet wrzask był jak szept.

- Poczekaj! - odpowiedziała również krzykiem Akwamaryn

Wstęga zamieniła się w strumień wody. Akwamaryn zaczęła nią kręcić i wytorzyła teleporter. Po chwili znikła. Pomarańczowa Perła zobaczyła ją ponownie po ok. pół minuty.

- Kręcą się z Fluorytem w środkowej części sali! - zawołała szybko i zaczęła walczyć z atakującym ją klejnotem bojowym.

- Dzięki! - krzyknęła jeszcze Perła i przywołała miecz.

Pobiegła w stronę, wskazaną przez Akwamaryn.

Luna i Fluoryt walczyli ramię w ramię. Wyglądało to jak taniec. Fluoryt  nieustannie skakał. I to jak! Skakał na takiej wysokości, że mógłby wskoczyć Diamentowi na nos. Luna też nie trzymała się ziemi. Nie tylko skakała, przywołała parę wielkich, białych skrzydeł i obracała się w powietrzu. Oboje świetnie się bawili. Nagle przed rozbawioną parą pojawiły się rubiny i ustawiły wieże. W blasku światła z ich klejnotów, powstała wielka rubinowa fuzja. Klejnoty powoli zaczęły się cofać. Mimo to, nawet przez chwilę nie pomyślały, że przegrają.

- Wiesz co, Flułek?! Dawno tego nie robiliśmy! - zawołała nagle Luna.

- Ech, tam! Tylko pół tysiąca lat! - odpowiedział żartem niebieski klejnot.

- Tyle, na ile dałeś się uwięzić!

- Było mnie uratować!

Ten żart już nie rozbawił Luny. W oku Księżycowego Kamienia pojawiła się łza.

- Luna, ja... Przecież w... w... w... wiesz... To nie twoja w... w... wina... - Fluoryt zaczął w duchu panikować, co spowodowało u niego lekkie jąkanie.

Księżycowy klejnot posłał mu smętny uśmiech. Fluoryt, na nic nie czekając, złapał ukochaną za rękę i przyciągnął do siebie.

- Dawno nie robiliśmy?! To zróbmy teraz!!

Wykonali kilka tanecznych ruchów i rozbłysło białe światło.

Pierwszym, co zrobiła fuzja było... Walnięcie w głowę rubina wielką patelnią. Tak, patelnią. Rubin uderzył w ścianę i się rozłączył.

W tym momencie przybiegła Perła.

- O! Pomarańczka!

- Słuchaj... Yyy...

- Larimar! Miło mi!

- Obawiam się że schowali gdzieś Żółtą Perłę, którą miałam znaleźć! Co mam robić?!

- Możesz po prostu walczyć! Albo... O, wiem! Zobacz, co u Tani!

- Dobrze!

Perła zobaczyła korytarz. Podbiegła i zobaczyła...

Tanzanit goniły trzy Kwarce. Fioletowemu klejnotowi brakowało już sił. Doganiały ją. Zajęta zbieraniem sił, nie zdążyła zrobić uniku. Topór uderzył w plecy Tanzanit. Straciła fizyczną formę.

"Pomarańczka" spanikowała. Po chili jednak powiedziała sobie "Weź się w garść. No cóż... Teraz muszę zrobić to za nią". Kwarce chwyciły klejnot Tanzanit. Perła zdjęła kapelusz i wyciągnęła z niego dwa długie miecze. Podeszła od tyłu po cichu do trzech klejnotów bojowych. Właśnie rozglądały się, czy poza Tanzanit, był tam ktoś jeszcze, gdy... Dwa z nich jednocześnie straciły formę. Trzeci odwrócił się w kierunku PP, ale ta zrobiła kilka uników i zaczęła machać ostrzem, które po chwili wbiło się w brzuch przeciwnika. Nie czekając pobiegła dalej. Zrobiła kilka zakrętów i znalazła się w sali jeszcze większej niż tamta, w której odbywała się walka. Rozejrzała się i pomknęła w stronę czegoś, co miało kształt dłoni. Otworzyła drzwi, i weszła na statek. Odnalazła panel sterowania. Po kilku kliknięciach statek wystartował. Szarpnęło i Perła omal nie upadła. Korytarz był bardzo szeroki, a sterowanie szło jej nieźle. Poleciała więc w kierunku, z którego tu dotarła.

Pojawienie się statku zaskoczyło klejnoty, przez co drużyna miała chwilę, by pobiec w stronę maszyny. Perła zniżyła lot otworzyła drzwi. Klejnoty wbiegły na statek. Ostatnia była Larimar. Fuzja wykonała piruet, ukłon i rozłączyła się. Drzwi się zamknęły. Odlecieli w kierunku Ziemi.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki