FANDOM


Uwaga!
Ta strona jest aktualnie w rozbudowie i jest edytowana przez użytkownika: Esterwa
W celu zapobiegnięcia wojnom edycyjnym, proszę o nieedytowanie tego artykułu póki ten komunikat nie zostanie usunięty. Oczywiście można edytować błędy interpunkcyjne i ortograficzne (jeśli takie występują).


Odcinek Specjalny przeznaczony wydarzeniom z Francji podczas panowania Objetu X
Odcinek ten zawiera liczne akty przemocy a także ukrytych podtekstów. Odcinek ten jest więc przeznaczony dla osób 16+.


Ulice Francji były niezwykle spokojne tej nocy. Wszyscy pochowali się już w domach. Jedynie nieliczni odważyli się podróżować o tak późnej porze. W większości jednak byli to bezdomni, którzy mimo wszytko poszukiwali schronienia. Ogłoszono bowiem stan Niebezpieczeństwa Krajowego, gdyż na powierzchni Francji znajdował się niezidentyfikowany obiekt, nazywany Obiektem X. Jego celem najczęściej były osoby mające do czynienia z prawem- politycy, sędziowie czy osoby posiadające własne instytucje. Jednakże tej nocy zdawało się, że Obiekt X się nie pojawi. Nie było to błędne spostrzeżenie, gdyż rzeczywiście, inaczej także zwany łowca, nie zjawił się w mieście tej nocy. Słychać było tylko odgłosy kropli deszczu, które z impetem uderzyły o okna. Od czasu do czasu grzmot, który uderzył w latarnię bądź w Ziemię. Wszystko wydawało się normalne, jednakże wciąż czuć było strach na każdej ulicy.
Prezydent Francji wpuścił jednakże tej nocy wojsko, które miało sprawdzić bezpieczeństwo na przedmieściach. Ogółem mieli sprawdzać miejsca, gdzie nikt nie odważył by się w nocy pójść. Kroki uzbrojonych żołnierzy były słyszalne już z odległości 40 metrów. Wiele osób wyglądało, inni zaś bali się. Jednakże Ci którzy ujrzeli wojsko uspokoili się, bowiem czuli się wtedy bezpieczni.
-Panowie! Co wiemy o Obiekcie X?- spytał jeden ze starszych żołnierzy. Wyglądał na dowódcę, gdyż był dobrze zbudowany i mówił pewnym, władczym głosem. Był także mocnej postury.
-Obiekt X to niezidentyfikowana osoba z ponad ludzkimi zdolnościami. Niezwykle szybki, gibki a także bezwzględny. Jest to obiekt nieuchwytny. Zabójczy. Posiada karabin snajperski, jednakże nie boi się walczyć wręcz- odpowiedział pod dowódca. Był niezwykle zorientowaną osobą. Jako jedyny ujrzał sylwetkę Obiektu X. Postarał się więc zapamiętać wszystkie szczegóły. -Dodatkowo posiada kilka, świecących par oczu. Prawdopodobnie noktowizory- dodał po chwili zamyślenia
-Interesujące spostrzeżenie... Oddział 1 udacie się nad fontannę. Oddział 2 udacie się na główny plac. Natomiast Oddział 3 pójdzie ze mną na ulicę Kryptonium - powiedział starszy człowiek, przez żołnierzy nazywany Titanium. Wtem oddziały ruszyły. Oddział 1 dotarł na miejsce najsprawniej i najszybciej. Nie zauważyli po drodze żadnych oznak Obiektu X.
-Ben, raport- odrzekł dowódca oddziału. Jednakże nikt nie raczył odpowiedzieć.- Ben, raport- powtórzył lekko zdenerwowanym głosem.- Ben!- odwrócił się, jednakże nie dostrzegł osoby którą nawoływał. Wtem ktoś uderzył mocno o śmietniki. Oddział z błyskawiczną prędkością znalazł się pomiędzy uliczkami, w miejscu, skąd dochodził hałas. Zaczęli nasłuchiwać, aż człowiek spadł tuż przed nich. Był to żołnierz- Ben. Pozbawiony oczu oraz rąk wydawał się być martwy, jednakże zakaszlał krwią i zaczął drgać
-Ben- podbiegł jeden z dwóch dowódców. Zaczął klepać go po twarzy, próbował uspokoić, ale nic nie działało. W końcu postanowił przepytać co się stało, zanim ten odejdzie -Co się stało? Kto Cię napadł?- wypytywał nerwowo mężczyzna
-Obie...
-Obiekt X? No gadaj!- pytał zrozpaczony dowódca. Ben był bliski wszystkim żołnierzom. Nie raz kogoś uratował. Wpół martwy mężczyzna kiwnął głową.
-On.. jest kobietą..On..- wtem kula trafiła wprost pomiędzy oczy Ben'a, który umarł w wielkim bólu. Wszyscy obecni zaczęli się rozglądać. Wtem jeden z żołnierzy zawiadomił Dowódcę wszystkich oddziałów, że jeden z ich nie żyje. Zdradził również prawdopodobną płeć Obiektu X. Nastała cisza. Tylko dowódca wpadł w lekki szok kiedy ujrzał, jak oczy martwego już żołnierza wysuwają się spod lekko zapiętych kieszeni. Wszyscy byli w lekkiej niepewności. Obawiali się, że zabójczy obiekt powróci po więcej, jednakże ten jakby zniknął. Po chwili usłyszeli krzyk. Kiedy tam pobiegli ujrzeli kobietę, która była blada, jakby ujrzała śmierć. Jednak zareagowała ona tylko na odcięte ręce martwego towarzysza żołnierzy. Ci zdjęli czapki i uklękli. Przez całą noc było jednak cicho, jakby zabójca znudził się ciągłym polowaniem. Dodatkowo był to pierwszy raz, kiedy zaatakował mężczyznę na służbie. Czyżby posunął się o krok dalej i chciał zabić kolejnie innych żołnierzy? Te myśli wkradły się nawet w głowy tych najpoważniejszych i najmądrzejszych. Ogółem tych, którzy myśleli racjonalnie, którym strach nie był znany, jakby obcy. Niektórzy jednak bali się tak mocni, że chcieli się wycofać, jednakże Titanium zabronił im się wycofać. Wtem doszedł do nich przerażający śmiech, jakby dziecka. Owy śmiech nie był ów zwyczajny, gdyż posiadał w sobie nutkę psychopaty, czegoś, czego nie można nazwać człowiekiem. Wszyscy natychmiast podążyli za śmiechem. To co zobaczyli, zapamiętają na zawsze, gdyż widok ten był okropny, jakby wyrwany z horroru. Na ścianie była przyczepiona, martwa dziewczynka. Brzuch miała rozpruty, a jej wnętrzności były wyjadane przez bezdomne zwierzaki. Nie da się ukryć, że część żołnierzy dostało mdłości. Sam dowódca lekko drgnął. Wtem ktoś wychylił się z tłumu.
-Kapitanie! Ten czyn nie został dokonany przez Objet X- rzekł w bardziej francuskim akcencie- To nowy Objekt.. nieznany, ale jak widać, równie bezwzględny- rzekł lekko drżącym głosem. Nastała cisza. Jedynie psy wciąż żywiły się padliną. Znów słychać się dało śmiech. Tym razem jednak, nie wiadomo skąd dochodził i od kogo.Zapadła ponownie cisza. Wtem jeden z żołnierzy spostrzegł bezdomnego, przerażonego mężczyznę, który spoglądał na coś, bądź kogoś w oddali. Spostrzegł ogromną bestię, ni to wilk, ni to lew. Spokojnie i dostojnie podążał w stronę wystraszonego mężczyzny. Żołnierze znieruchomieli. Nigdy bowiem nie ujrzeli tak pięknej, a zarazem strasznej bestii. Z jednej strony czuli wobec niej strach, ale z drugiej czuli się przy niej bezpiecznie. Jednak to, co ujrzeli, przeszło ich najśmielsze oczekiwania. Na owym stworzeniu siedziała kobieta, ubrana w zbroję. Posiadała ogromny miecz oraz pistolet. Po chwili jednak jej broń zniknęła, a ona sama wciąż podążała przed siebie. Zatrzymała się przy bezdomnym. Żołnierze czekali na sygnał dowódcy, jednakże ten nakazał im się schować. A więc czekali. Pełni napięcia i niepokoju patrzyli na dwójkę osób, którzy stali na środku. O dziwo kobieta wydawała się być miła.
-Drogi wędrowcze. Ty, który cierpisz z win innych, nie swoich. Przyniosłam Ci dobre wieści, albowiem ja przybyłam tu, żeby Cię zabrać w lepsze miejsce.- powiedziała. Wszystkich zdziwił jej nie tyle co mało francuski akcent, a sposób, w jaki się wyrażała. Był on bardzo dostojny. Jej głos goił wszystkie rany wewnętrzne jak i zewnętrzne. Niczym bogini, kobieta wyciągnęła rękę ku bezdomnemu.
-Ja.. pójdę z tobą- powiedział starzec również podając jej rękę. Ta wciągnęła go na swojego wierzchowca i pędziła w nieznane.
Podczas reszty Owej nocy nic się nie wydarzyło. Żołnierze posprzątali martwe ciała i zabezpieczyli tereny, w których owe, martwe już osoby się znalazły. Rozpoczęto śledztwo. Wciąż jednak oddziały były zdumione wczorajszym wydarzeniem. Większości owa kobieta śniła się. Tym razem jednak to oni byli na miejscu bezdomnego starca. Tajemnicza postać świeciła się jakby boskim światłem. Nikt jednak nie śmiał o tym przy stole rozmawiać. Titanium zdawał się również o tym myśleć, jednakże strach w żołnierzach był zbyt wielki, ażeby zacząć owy temat.
W mieście było jednak spokojnie. Tylko niektórzy cywile przyglądali się miejscom morderstwa, ale byli to tylko nieliczni śmiałkowie. Krążyły bowiem plotki, że zginą Ci, którzy spoglądali na miejsca tragedii. W tym dniu większość szeptała nie o Obiekcie X, a o tajemniczej istocie, wybawicielu, który miał przybyć do Francji. Najbardziej zainteresowani byli dziennikarze, ale oni nie dowiedzieli się niczego pożytecznego.
Dzień płynął w mniejszym strachu niż zwykle. Zdawało się, że nic złego nie może się wydarzyć. Pewien żołnierz, Polet, który uczestniczył we wczorajszej akcji postanowił przejść się na bazar, ażeby to zakupić pożywienie. Wtem ujrzał tego samego starca, który w noc rozmawiał z tajemniczą postacią, w domu żołnierzy nazywaną inaczej Sauveur, czyli ratujący. Podszedł do starca i przypatrzył mu się bliżej. Był bowiem w 100% pewny, że to ten sam bezdomny
-Witam Pana. Pan.. wczoraj w nocy spotkał pewną kobietę. Jest Pan bowiem bezdomny i zastanawia mnie, w jaki sposób znalazł Pan pracę- spytał niepewnie. Mężczyzna spojrzał się na niego
-O czym Pan mówi?! Mam żonę, dom, dzieci i troje wnusiów! Skądże ma Pan takie pomysły?- zakpił lekko. -Ah chwila..to Pan jest żołnierzem, tak? Szczere kondolencje z powodu Bena, podobno dobry chłopaczyna był. No cóż.. Może pomidorka?- spytał uśmiechnięty mężczyzna, jednakże Polet odmówił. Zaczął się przechadzać. "Żona, rodzina...dom? Jakże to?" Myślał mężczyzna. Zaczął nawet podejrzewać, że Sauveur zmienił lekko czasoprzestrzeń i tym samym sprawił, że bezdomny starzec ma dom i rodzinę....CDN

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki