FANDOM


Historia Bursztyn jest 9 odcinkiem z serii Kryształowi Rebelianci.

Streszczenie

KR poznają historię Bursztyn.

Fabuła

Apatyt obudził się o 7:15 i wstał wypoczęty. Zauważył, że Lobo idzie do swojego pokoju. Pobiegł szybko i zdążył tam wbiec. Jego pokój był pełen wody. Po środku znajdowało się posłanie. Dookoła były wodne portale obracające się powoli w kółko. Obok posłania leżała miska z wodą i jakimś jedzeniem.

-Hmm, ładnie się tu urządziłeś! – powiedział Niebieski.

Apatyt zaglądał w portale. Było pokazane dokąd prowadzą. Jeden prowadził do jego pokoju.

-Chwila! To mój wodospad! Masz portal za moim wodospadem? A to jest wodny sufit u Perły! A to jest chyba pokój Agat. 

Apatyt usiadł przy wilku i zaczął go głaskać. Nagle zwierzę wstało, pobiegło i wskoczyło w portal, który szybko zniknął. Apatyt poszedł do siebie, a stamtąd wyszedł do salonu. Zauważył, że Bursztyn leży i nad czymś myśli.

-Siema Buri! Co robisz? – zaczął Apatyt.

-Tak sobie leżę i myślę – opdowiedziała Pomarańczowa.

-Wiesz… obiecałaś nam opowiedzieć swoją historię, gdy miną dwa miesiące! Minęły! Proszę! – namawiał koleżankę.

-No cóż… obietnica to obietnica. Zawołaj wszystkich – zgodziła się Bursztyn.

-Agat nie ma w domu - odparł Niebieski.

-Obejdzie się bez niej.

Gdy Kryształowi Rebelianci siedzieli już w salonie Bursztyn się rozłączyła. Cytryn zaczęła opowiadać swoją historię.

-U mnie było to tak…

* * *

Homeworld, około 5600 lat temu. Moim przeznaczeniem była walka. Musiałam uczestniczyć w wojnie. Niestety wyszłam ze skały zbyt wcześnie, gdyż stwierdziłam, że byłam już gotowa. Żółty Diament rozmyślała z tłumem czy mnie rozbić. Ja nie byłam świadoma tego co się wydarzy. Przyprowadzono mnie do Pokoju Zniszczeń. Żółta miała mnie rozbić, lecz do pokoju przyszły dwa nieznane klejnoty. Była nimi piękna Luna i Simon Cytryn. Stwierdzili, że każdy żołnierz się przyda. Żółty Diament zgodziła się. Zaprowadzono mnie do pokoju, w którym znajdowało się wiele ogromnych klejnotów. Było to szkolenie kwarców. Byłam tam inna, najniższa… najsłabsza…

* * *

-Teraz Rubelit! Powiedz, jak powstałeś! – krzyknął Apatyt.

* * *

Powstałem w Homeworld 5400 lat temu. Przeszłam na stronę rebelii. Chodziłam na różne bitwy.

* * *

-To chyba tyle? Nie miałam ciekawych przeżyć… teraz dojdźmy do naszego spotkania, wtedy było ciekawie… - mówi Rubelit.

* * *

Była wielka walka. Diamenty próbowały wybić całą rebelię. Gdy atakowałam jakiś różowy klejnot przycisnął mnie do ściany. Próbował przebić mój klejnot, lecz wskoczyła na mnie Rubelit. Udawała, że zrobiła to przypadkowo by nic jej nie zrobiono. Złapałam Rubelit za rękę i schowaliśmy się za skałą.

-Dlaczego to zrobiłaś? – spytałam.

-Jestem Rubelit. Nie jestem zła. Widzę, że jesteś defektywna, słaba. Chciałam pomóc…

-Ja Cytryn… Ale chwila, ty jesteś rebeliantką! Oni nienawidzą Homeworld! Przecież wy kruszycie każdy klejnot! Bronicie tej Ziemi! Dlaczego?

-Na Ziemi każdy może być tym kim chce... A ja... chcę ratować niewinne klejnoty.

Patrzyli sobie w oczy przed długi czas. Cytryn zarumieniła się i odwróciła wzrok. Poczuli do siebie silne uczucie którego nie czuli wcześniej.

-Chodź ze mną w świat! Uciekniemy! Razem! To nie ważne, że jesteś po stronie Homeworld! Ciągle możemy być razem!

-Mamy wojnę! Czy to nic dla ciebie nie znaczy?! – krzyknęłam.

-Nie! Ja… nie chcę by cię zbito! – mówiła Rubi.

Nagle jakiś klejnot podchodził. Ja i Rubelit udawałyśmy, że walczymy. 

-Będziemy razem... Wpadnij do ludzkiego Zoo. Będę tam oglądał Saturn. Przyłącz się do mnie! Porozmawiamy. – mówiła Czerwona.

-Tak… do zobaczenia…

Wróciłam. Żółty Diament wezwała nas do Pokoju Zniszczeń.

-WY! Misja zakończyła się niepowodzeniem! Za karę skruszę kilka najsłabszych klejnotów! Zapraszam tu… ciebie… ciebie iii… 

Żółta popatrzyła na mnie. Trwało to około 10 sekund. W końcu wybrała klejnot obok. Byłam wszystkiego świadkiem. Zdałam sobie sprawę co chcieli mi zrobić, gdy powstałam. Wybiegłam z sali. Za mną biegło kilka innych klejnotów. Przeteleportowałam się do miejsca ostatniej bitwy. Nagle zauważyłam Rubelit.

-RUBELIT! – krzyknęłam ze łzami w oczach.

-CYTRYN! – krzyknął.

-Spotykamy się! Nareszcie! Ja…

Nagle przyszła tu Żółty Diament z kilkoma kwarcami.

-CYTRYN! Wiedziałam! Przyjaźnisz się z wrogiem! Do lochu z nią strażnicy!

Podchodziła do mnie trójka kwarców. Do Rubelitu tak samo. Rozdzieliły nas.

-Nie! Nie chcę cię stracić! – krzyczałam z płaczem.

-Ja też! Pamiętaj co mówiłam o Zoo! Pierścienie wyglądają pięknie! 

Wsadzono mnie do lochu z lekkim okienkiem w okolicach Ludzkiego Zoo. Rubelit tak samo, lecz na planecie obok. Oboje patrzyliśmy na Saturn. 

Cytryn: Mimo, że byliśmy od siebie tak daleko…

Rubelit: ...czuliśmy, że jesteśmy razem…

* * *

Gdy Cytryn i Rubelit popatrzyli na resztę zauważyli, że Perła płacze…

-Eee wszystko ok? – pyta Rubelit.

-Tak, mów dalej… - mówi Perła.

* * *

Nagle do celi podeszła Luna.

-Hej, chcę ci pomóc… rozumiem cię… - powiedziała otwierając celę – …biegnij po niego. Dasz sobie radę. Wierzę w ciebie!

Wybiegłam ile sił w nogach. Przeteleportowałam się na planetę Czerwonego i rozwaliłam ścianę.

-Uciekamy! Tędy! Ja… - nagle usłyszałam strażników.

-UCIEKA! ZA NIM! – krzyknął najsilniejszy.

Biegliśmy bardzo szybko. Nagle złączyliśmy się. Udało nam się pokonać wrogów. Skoczyliśmy z platformy i wylądowaliśmy na Ziemi. Ukryłyśmy się na Antarktydzie. Po wielu latach znaleźliście nas…

* * *

-To tyle – zakończyła Cytryn.

Złączyły się i poszły do swojego pokoju.  

Bohaterowie