FANDOM


Latający Klejnot to trzeci odcinek pierwszego sezonu "Wolność jest Względna" i trzeci odcinek ogółem.

Streszczenie

Riolit ma dość treningów, i postanawia wyjść poza arenę.

Odcinek

Pisze się malutkimi kroczkami. Naprawdę malutkimi

-Przyłóż się, żołnierzu!

Riolit słyszała ten tekst już nie jeden raz. Nie tylko z ust Żółtego Diamentu, ale też Ametystu i Żółtej Agat.

-Robię co w mojej mocy Diamencie!- rzuciła wbijając jeden koniec broni w Rubin. Ta natychmiast straciła formę fizyczną. Riolit szybko ją zabańkowała, i odesłała do swojego pokoju. Nie zdążyła się nacieszyć, bo już musiała odepchnąć atak karneolu.

-Dlaczego ich nie rozbija?- mruczała do siebie Diament.

Karneol została opleciona przez pnącza, z pędów których wystawały ostre, szkłopodobne kryształy. Riolit zacisnęła pięść, a roślina ścisnęła karneol najmocniej jak mogła. Klejnot wrócił do formy kamyczka. Riolit szybko zabańkowała niegroźną teraz rywalkę, i odesłała tak jak rubin do swojej kwatery. Spojrzała na Diament pytająco.

Żółta kiwnęła głową, na znak że to koniec treningu na dzisiaj. Riolit ułożyła ręce w znak Diamentu, po czym się ukłoniła. Nie przeszła jednak czterech kroków, a została zaatakowana przez dwa kwarce, z przodu i z tyłu. Zakręciła bronią, po czym przeskoczyła nad pierwszym klejnotem. Wylądowała za nim, szybko wbijając mu ostrze w plecy. Powrócił do formy kryształu. Druga Ametyst zagapiła się, a Riolit wykorzystała ten moment rzucając w przeciwniczkę bronią jak oszczepem. Klejnot w ostatniej chwili sam odesłał się do formy stałe, ale nie dało mu to dużo, bo po chwili już był w bańce. Riolit zabańkowała również pierwszą Ametyst i uniosła obie bańki. W tym samym czasie odesłała je do siebie.

- No cóż - powiedziała Diament - zareagowałaś szybciej i skuteczniej niż się spodziewałam. Możesz już odejść.

Ri ułożyła ręce ponownie w symbol swojej przywódczyni - Dziękuję Diamencie - po czym udała się w kierunku swojej kwatery.

***

Usiadła na krześle w swojej kwaterze, opierając łokcie o stół, i podpierając głowę rękami. Od niedawna czuła, że zaczyna ją nużyć ta rutyna: rano trening wspólny z tymi wszystkimi Ametystami, Jaspisami, Karneolami i Kwarcami. Później przerwa ileś minut. Potem znowu trening i cenzurka od Agat, a na koniec ocena postępów od Diament. No i wolne przez 7 godzin, bo potem kolejny trening wspólny i tak w kółko.... Słyszała plotki, że nie długo sprowadzą nowe klejnoty, więc miała nadzieje że to chociaż trochę urozmaici jej nudne istnienie.

Wyjrzała przez dziurę w ścianie (no bo wycięcia w ścianie w kształcie Diamentu oknem nazwać nie można) na Homeworld. Sporo klejnotów cywilnych szło gdzieś w pośpiechu, albo i nie. Miały swoje niezależne życie, sprawy. Żartowały, śmiały się. To był ten dzień, w którym Riolit zapragnęła żyć jak inne klejnoty: prosto, bez walk, mieć przyjaciół. Oparła dłonie o ściany wycięcia, i intensywnie skupiła się na pnączach. Po kilku minutach krzaki pod budynkiem wystrzeliły w górę, rosnąc po ścianie niczym bluszcz. Zatrzymały się pod dłońmi klejnotu. Riolit wzięła głęboki oddech. Wiedziała, że może to zostać potraktowane jako niesubordynacja.

- Czy na pewno tego chcę?...- mruknęła do siebie.

Odwróciła się, i rozejrzała po pokoju. W powietrzu unosiło się naprawdę bardzo dużo zielonych baniek z różnymi klejnotami w środku. Unosiły się w powłoce, a to, czy się kiedyś zregenerują zależało tak na prawdę tylko od niej. Westchnęła, po czym wyszła przez okno, korzystając z krzaków jak z drabiny.

Gdy tylko dotknęła stopami ziemi, spojrzała na płot przed ośrodkiem szkoleniowym. Uśmiechnęła się chytrze pod nosem. Uniosła obie ręce na wysokość klatki piersiowej, a pędy natychmiast wystrzeliły z ziemi. Oplotły jej ręce trochę przed łokciem, i po woli przeniosły za metalowe pręty płotu. Opuściły ją powoli, po czym wróciły za płot. Riolit spojrzała jeszcze na budynek, po czym ruszyła chodnikiem.

Mijało ją sporo klejnotów, uważnie mierząc ją wzrokiem. Riolit w sumie nie była jakoś bardzo zdziwiona. Sama nie widziała jeszcze ani jednego klejnotu takiego jak ona, żadnego innego Riolitu.Skłaniała grzecznie głową kiedy mijała Cytryny, Kwarce, czy inne Apatyty. W pewnej chwili dostrzegła że ponad nią, zza niej wyleciał klejnot w niebieskiej, zwiewnej sukience z wodnymi skrzydłami, Nie leciał wolno, ale też się nie śpieszył. Leciał tempem spacerowym.

Riolit była oniemiała widokiem skrzydeł klejnotu. Kiedy się otrząsnęła z transu, postanowiła ruszyć za klejnotem. Przyśpieszyła więc, goniąc błękitną Istotę. I chociaż klejnot nie leciał z jakąś zawrotną prędkością, to Riolit wcale nie było tak łatwo go dogonić.

- Zaczekaj! - krzyknęła, ale nie bardzo głośno mijając jakąś Cyrkonię. - Poczekaj!

Wodny klejnot jednak nie reagował. Miał zapewne jakiś wyznaczony cel, i do niego leciał.

- Stój! Wodnista! Latająca! Niebieska!

Klejnot zatrzymał się w powietrzu, nadal machając skrzydłami. Obrócił się, wpatrując się w powietrze przed sobą.

- Tu jestem, na dole! - Riolit machała rękami w górze. Błękitna spojrzała na nią,po czym uniosła jedną brew. - Tak, to ja! - powiedziała Riolit.

Lapis Lazulit obniżyła lot, po czym wylądowała parę metrów przed Riolit.

-Tak? - zapytała.

Riolit uśmiechnęła się, nie wiedząc co powiedzieć. "Hej, zatrzymałam cię kiedy leciałaś do swoich pilnych spraw bo mnie zainteresowały twoje skrzydła"?

Lapis spojrzała na nią oszołomiona, a Riolit zdała sobie sprawę, że powiedziała to na głos.

- Yyyy... znaczy się.... - Ri była wyraźnie zakłopotana - bo ja.... ten...

- Spokojnie, po kolei - uśmiechnęła się Lapis.

- Emm... no dobra - Riolit wzięła wdech i wydech, chociaż nawet nie miała płuc, i nie musiała oddychać. - Cześć, jestem Riolit - z uśmiechem wyciągnęła rękę do Wodnego Klejnotu. Niebieska uśmiechnęła się, ściskając jej dłoń.

- Lapis Lazuli.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.